|
Wniosek z 28 grudnia 2006 r. |
|
Sąd Okręgowy w Gdańsku Wydział I Cywilny Sygn. akt I C 1323/06/XII Powód: Lech Wałęsa; Pozwany: Krzysztof Wyszkowski;
|
|
Więcej…
|
|
Sopot, dnia 05 sierpnia 2007 r.
Sąd Apelacyjny w Gdańsku Wydział I Cywilny
za pośrednictwem Sądu Okręgowego w Gdańsku Wydział I Cywilny
Sygn. akt IC 105/06
Powód: Krzysztof Wyszkowski
Pozwany: Lech Wałęsa
w.p.s.
Apelacja powoda od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku Wydział I Cywilny
z dnia 11 czerwca 2007 r. w sprawie sygn. akt IC 105/06
W imieniu własnym zaskarżam wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku w pkt II oddalającym w części powództwo wniesione przez powoda, zarzucając temu wyrokowi co następuje:
1) naruszenie prawa materialnego, a mianowicie art. 23 w zw. z art. 24 k.c., przez błędną wykładnię względnie niewłaściwe zastosowanie polegające na przez błędnym uznaniu, iż wypowiedz pozwanego nazywająca powoda ,,zdrajcą" nie naruszyła czci i dobrego imienia powoda w znaczeniu obiektywnym oraz błędną ocenę wypowiedzi pozwanego jako usprawiedliwionej repliki na wypowiedz powoda o współpracy pozwanego ze Służbą Bezpieczeństwa, wobec braku udowodnienia jej niezaistnienia w toku postępowania sądowego.
wskazując na powyższe wnoszę o:
- zmianę zaskarżonego wyroku i uwzględnienia powództwa w całości względnie o uchylenie w zaskarżonej części i przekazanie Sądowi I instancji w tym zakresie do ponownego rozpoznania oraz zasądzenia od pozwanego na rzecz powoda kosztów procesu.
Uzasadnienie
Wyrok w zaskarżanej części nie zasługuje na akceptację.
W żaden sposób obrona swych praw przez pozwanego nie może doprowadzić do naruszenia dóbr osobistych innych osób, w tym powoda. Przepisy prawa polskiego, poczynając od konstytucji, poprzez prawo cywilne, karne czy prawo prasowe, gwarantuje każdej jednostce ochronę jej dóbr osobistych. Katalog tych dóbr jest bardzo szeroki i obejmuje między innymi: prawo do swobody wypowiedzi i poglądów, prawo do ochrony czci i godności osobistej, prawo do ochrony wizerunku i dobrego imienia. Ważne jest przy tym, by każdy, w tym i pozwany Lech Wałęsa, rozumiał, że zakres własnych praw i wolności, ograniczony jest zakresem praw i wolności innej jednostki. Korzystając więc z wolności sumienia, wypowiedzi czy poglądów, nie można czynić tego w sposób naruszający cudze dobre imię, cześć czy godność. Przepis artykułu 23 i 24 k.c., statuuje domniemanie bezprawności naruszenia.
Sąd I instancji błędnie wywodzi prawo pozwanego do szkalowania dobrego imienia powoda w imię obrony jego rzekomych interesów politycznych oraz ochrony oceny historycznej roli pozwanego w powstaniu NSZZ ,,Solidarność". Przedmiotem ustalenia Sądu nie może być zaistnienie określonego faktu historycznego i "przesądzenie", z mocą autorytetu orzeczenia sądowego, że określony fakt historyczny miał miejsce, bądź też go nie miał. Sąd może czynić jedynie ustalenia dotyczące stanu wiedzy historycznej, co do określonego faktu. Sporna wypowiedz mieści się w ramach tych zainteresowań i prowadzonych w tym zakresie badań. Powód jest niewątpliwie uznanym specjalistą wśród dziennikarzy w tej trudnej materii. Tym bardziej błędny jest to pogląd, gdyż akt naruszenia dobrego imienia powoda miał miejsce w ramach publicznej dyskusji polityczno-historycznej w środkach masowego przekazu.
Pozwany w skandaliczny sposób, nie licząc się w żaden sposób z konsekwencjami swych słów, wypowiada wobec powoda słowa o zdradzie i nazywa go agentem. Fakt przedstawienia przez powoda cennych i nowych informacji historycznych na temat pozwanego dotyczących jego przeszłości, nie stanowi w żaden sposób usprawiedliwienia dla działań pozwanego. Tym bardziej, że pozwany dochodzi ochrony swoich praw na drodze sądowej. W momencie wydania zaskarżonego wyroku żaden z argumentów i faktów przedstawionych przez powoda rzekomo stanowiących przyczynę skandalicznych oskarżeń wypowiedzianych przez pozwanego wobec powoda - nie został skutecznie zakwestionowany przez pozwanego. W żadnej ze spraw sądowych na które powołuje się Sąd I instancji nie zapadły prawomocne orzeczenia. W trakcie postępowania w niniejszej sprawie także pozwany w żaden sposób nie udowodnił, że wypowiedzi powoda pod adresem powoda w trakcie spornego programu telewizyjnego są nieprawdziwe.
Należy zarzucić Sądowi Okręgowemu, że dla oceny wiarygodności i mocy dowodowej jednych dowodów posłużył się kryterium ich zgodności z innymi dowodami wyłącznie przedstawionymi przez pozwanego. Sąd Okręgowy w toku rozprawy cywilnej powinien ujawnić treść dokumentów z akt lustracyjnych, które uznaje za dowody, w prowadzonej sprawie cywilnej, aby umożliwić stronom zajęcie stanowiska co do każdego z tych dokumentów. Dokumentami bowiem w rozumieniu art. 244 k.p.c. nie są akta karne w całości, lecz poszczególne protokoły przesłuchań świadków, biegłych, oskarżonych, opinie biegłych itp. zawarte w aktach lustracyjnych. Szczególnie gdy opiera się w wyrokowaniu na orzeczeniu sadu lustracyjnego. Globalne zaliczenie na rozprawie w poczet dowodów obszernych akt innego postępowania, nie przewidziane przepisami k.p.c., może postawić strony w sytuacji zaskoczenia, gdyż nie mogą one przewidzieć, które z dokumentów Sąd weźmie pod uwagę przy wydawaniu wyroku. Uzasadnienie wyroku sądu lustracyjnego, na którym w dużym stopniu może być oparte uzasadnienie wyroku wydanego w sprawie, stanowi jedynie dowód, że sąd lustracyjnego tak, a nie inaczej ustalił i ocenił określone fakty, nie stanowi zaś dowodu ich istnienia, nie może więc w sprawie cywilnej zastąpić dokonania przez sąd samodzielnych ustaleń w kwestionowanym przez pozwanego zakresie dotyczącym złożenia przez powoda nieprawdziwego oświadczenia lustracyjnego. Jednak Sąd Okręgowy oparł swoje stanowisko na tym, że pozwany Lech Wałęsa nie był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa i dokonał tego jedynie na podstawie wyroku przedstawionego przez pozwanego, bez jakichkolwiek ustaleń w tym zakresie. Wobec powyższego kolejnym zagadnieniem jest obecnie ustalenie, jaki walor dla sądu cywilnego ma przedstawione przez pozwanego orzeczenie sądu lustracyjnego. Zarówno wyrok ,,uniewinniający'' w postępowaniu lustracyjnym, jak i postanowienie o umorzeniu śledztwa są dokumentami urzędowymi w rozumieniu art. 244 kpc. Przepis art. 252 kpc nie wyłącza możliwości zwalczania prawdziwości dokumentu urzędowego, a jedynie reguluje zagadnienie ciężaru dowodu przy obalaniu domniemania, z którego korzystają dokumenty urzędowe, o jakich mowa w art. 244 kpc. Ta strona, która zaprzecza prawdziwości dokumentu urzędowego, powinna to udowodnić. Stosownie bowiem do treści art. 11 kpc, sąd w postępowaniu cywilnym nie jest związany ustaleniami wydanego w postępowaniu lustracyjnym orzeczenia uznającego co do popełnienia kłamstwa lustracyjnego. Nie mają natomiast mocy wiążącej w postępowaniu cywilnym zarówno inne ustalenia wyroku lub postanowienia wydane w postępowaniu lustracyjnym, jak i wszelkie inne ustalenia orzeczenia ,,skazującego'' poza ustaleniami co do popełnienia kłamstwa lustracyjnego. Zarówno wyrok ,,uniewinniający'', jak i o umorzeniu postępowania, są dokumentami w rozumieniu art. 244 kpc, ale ich moc dowodową powinien sąd cywilny ocenić według swego uznania - podobnie jak każdy inny dowód. Przepis art. 252 kpc nie wyłącza możliwości zwalczania prawdziwości dokumentu urzędowego, a jedynie reguluje zagadnienie ciężaru dowodu przy obalaniu domniemania, z którego korzystają dokumenty urzędowe, o jakich mowa w art. 244 k.p.c.. Ta strona bowiem, która zaprzecza prawdziwości dokumentu urzędowego albo twierdzi, że zawarte w nim oświadczenia organu, od którego dokument pochodzi, są niezgodne z prawdą, powinna te okoliczności udowodnić. Powodowi, przez błędne zastosowanie art. 365 i 366 k.p.c., uniemożliwiono udowodnienie nieprawdziwości zawartego w dokumencie urzędowym stwierdzenia, że pozwany nie był tajnym współpracownikiem SB i przez to odmówienie udzielenia ochrony prawnej powodowi, którego dobre imię i cześć zostały w skandaliczny sposób naruszone wypowiedzią pozwanego o Jego rzekomej ,,zdradzie". Niedopuszczalny brak postępowania dowodowego w rażący sposób miało wpływ na treść zaskarżanego orzeczenia. Odmienne stanowisko zajęte przez Sąd Okręgowy w omawianej wyżej kwestii narusza wymienione przepisy prawne.
Przyjmując tak przedstawiony fakt odmówił powodowi ochrony jego dobrego imienia, przyjmując skandaliczne pomówienia Lecha Wałęsy wobec powoda za usprawiedliwioną replikę, gdy pozwany w świetle przepisów prawa formalnego w żaden sposób nie udowodnił, że nie był agentem Służby Bezpieczeństwa, choć na ten fakt się powoływał jako okoliczność wyłączającą bezprawność swoich pomówień wobec powoda. W odniesieniu do spornej wypowiedzi powoda na temat niejasnej przeszłości pozwanego, należy wyeksponować szerszy zakres dopuszczalnej wypowiedzi w tym zakresie, gdy następuje ona w ramach debaty publicznej o wydarzeniach z przeszłości, zwłaszcza takich, które wywołują kontrowersje w społeczeństwie. W takich wypadkach, ingerencja w swobodę wypowiedzi powinna być stosowana szczególnie powściągliwie. Tym bardziej że pozwany cały czas podkreśla publiczność swojej osoby, a tym samym musi się liczyć ze zwiększoną krytyką swojego postępowania nawet z przeszłości. Historyczność osoby pozwanego tym bardziej upoważnia do badań i wyjawienia niejasności z jego życiorysu. Choć Lech Wałęsa podnosił, że jest osobą publiczną, w szczególny sposób wrażliwą na wszelkie przejawy bezprawnego, publicznego napiętnowania, to jednak nie może to stanowić podstawy do takiego rozstrzygnięcia Sądu, co do ochrony dóbr osobistych powoda. Działanie pozwanego Lecha Wałęsy nadal wywiera wpływ na kształtowanie życia publicznego, stanowi podstawę usprawiedliwionego zainteresowania społeczeństwa i związanego z nim prawa do uzyskania informacji na temat przeszłości powoda. Z tego też względu powszechnie przyjmuje się, że w odniesieniu do osób publicznych zakres dopuszczalnej krytyki jest szerszy, a udzielana ochrona słabsza. Regułą jest także, że chodzi o informacje dotyczące publicznej sfery życia tych osób, bo to w tej sferze zasadniczo ujawnia się potrzeba ważnej debaty publicznej. Działania powoda właśnie tej sfery dotyczyły. Sporna wypowiedz realizowała w ten sposób tak rozumiany, godny ochrony, interes społeczny, wobec czego odmowa udzielenia mu ochrony prawnej wobec nazwania go przez pozwanego ,,zdrajcą" narusza przepisy prawa materialnego i zasady współżycia społecznego, na które to Sąd I instancji powołuje się jako przyczynę odmowy udzielenia mu należnej ochrony przez pomówieniami Lecha Wałęsy. Pozwany Lech Wałęsa w żaden sposób nie udowodnił swoich twierdzeń o ,,zdradzie" powoda, a tym samym nie można uznać jego wypowiedzi za uprawnioną replikę wobec rzekomo szkalujących go innych wypowiedzi powoda, których prawdziwości także Lech Wałęsa w żaden sposób nie udowodnił w toku postępowania. Interes społeczny, w którym działał pozwany wyraża się przede wszystkim w urzeczywistnianiu zasad jawności życia publicznego i prawa społeczeństwa do informacji. Istotne znaczenie ma zatem właściwe rozumienie i ustalenie społecznie uzasadnionego interesu. Dotyczy on sfery życia publicznego, takiej więc, w ramach której można mówić zarówno o istnieniu potrzeby ważnej w demokratycznym społeczeństwie otwartej debaty publicznej, jak i o takim prawie do uzyskiwania informacji, które wymaga realizacji przez środki społecznego przekazu. Dlatego tak istotne znaczenie ma przewijające się we wszystkich rozważaniach słowo „publiczny". Chodzi o osoby aktywnie działające na forum publicznym („osoby publiczne"), do których pozwany sam się zalicza i podkreślał przez całe postępowanie przed Sądem Okręgowym.
Ten sam interes społeczny wymaga od pozwanego, by w ramach swych możliwości procesowych udowodnił, że jego wypowiedz o rzekomej ,,zdradzie" powoda, została przez niego udowodniona i w ten sposób jego wypowiedz o powodzie, została potwierdzona i pozbawiona waloru bezprawności. Pozwany jednak poza gołosłownymi oświadczeniami nie uczynił tego w toku procesu, tym samym nie można tego typu zachowań pozwanego akceptować i dawać mu tym samym możliwość dalszych działań, które by szkalowały dobre imię powoda.
Wyrok, mimo że w pierwszej części jest korzystny dla powoda, to w drugiej części stanowi oskarżenie wobec niego, że jest w sprawie agenturalności Lecha Wałęsy nie tylko kłamcą, ale i warchołem. Taka ocena dokonana przez Sąd I instancji jest w istocie powtórzeniem obelg i oskarżeń o chorobę psychiczną, którymi pozwany obrzucał powoda i które ten sam Sąd I instancji uznał za naruszenie dóbr osobistych powoda. Jest więc to wyrok podwójny: uznaje, że pozwany świadomie poniżył powoda i uznaje równocześnie, że powód jest patologicznym, zatwardziałym kłamcą oraz warchołem burzącym porządek prawny i go podważającym i przyznających co do racji stronę pozwanemu, kwestionujący jedynie formę i treść wypowiedzi pozwanego.
Sąd I instancji bezpodstawnie zrównał wypowiedź powoda o agenturalności pozwanego z wypowiedzią pozwanego o agenturalności i zdradzie powoda i na tej podstawie oddalił powództwo. Powód posiada status osoby pokrzywdzonej wydany przez Instytut Pamięci Narodowej jeszcze w tym czasie, gdy IPN odmawiał przyznania go byłym tajnym współpracownikom SB, co jest dowodem, że nigdy nie był agentem i zdrajcą, gdy pozwany otrzymał ten status dopiero wówczas, kiedy IPN został zmuszony do przyznania mu tego statusu przez wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, nakazujący przyznawanie go również byłym agentom i następnie przez orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nakazujące IPN stosowanie wyroku NSA w sprawie przyznawania statusu. Sąd odrzucił wiedzę o tym, że właśnie to przyznanie pozwanemu statusu pokrzywdzonego spowodowało utratę znaczenia przez ten status i zmusiło sejm RP do nowelizacji ustawy przez likwidację instytucji statusu pokrzywdzonego. Oznacza to, że Sąd I instancji odrzucił oczywiste rozróżnienie pomiędzy zasadnym, a więc nie naruszającym praw osobistych pozwanego, stwierdzeniem powoda, że pozwany był w przeszłości tajnym współpracownikiem SB, a bezzasadnym, a więc obrażającym, stwierdzeniem pozwanego, że pozwany był zdrajcą.
W tym stanie rzeczy apelacja jest zasadna i zasługuje na uwzględnienie.
|
|
Odpowiedź na apelację Wałęsy |
|
Sopot, dnia 22 sierpnia 2007r. Sąd Apelacyjny
Wydział I Cywilny w Gdańsku
Powód: Krzysztof Wyszkowski - adres w aktach sprawy
Pozwany: Lech Wałęsa - adres w aktach sprawy.
Sygn. akt - I C 105/06
Odpowiedz na apelację pozwanego od wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku
W imieniu powoda - pełnomocnictwo w aktach sprawy - wnoszę o:
1) oddalenie apelacji pozwanego Lecha Wałęsy.
2) zasądzenie od pozwanego na rzecz powoda zwrotu kosztów procesu.
Uzasadnienie
Powód i pozwany wystąpili w dniu 09 czerwca 2005 r. w programie TVN24. Pozwany wobec powoda użył następujących zwrotów: ,, (...)co ten wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą." oraz ,, (...) Ja wiem, że proszę pana, panie Wyszkowski, pan jest chorym debilem. (...)" a także innych podobnych. Stenogram programu znajduje się w aktach sprawy, jego zawartość treściowa nie była w trakcie postępowania przed sądem I instancji kwestionowana przez pozwanego.
Określenie ,,małpa z brzytwą'' używane jest do wyrażania oceny zdarzeń i osób skrajnie niekompetentnych, uważanych za głupich i potencjalnie niebezpiecznych. Pozostałe zwroty użyte przez pozwanego wobec powoda są powszechnie znane i ich znaczenie jest obiektywnie negatywne dla osób, wobec których są używane.
Zdania wypowiedziane przez pozwanego stanowią skandaliczne pomówienie i próbę poniżenia powoda w opinii publicznej, jak i wśród widzów popularnej stacji telewizyjnej w kraju i za granicą,, naruszają dobra osobiste powoda, jego cześć, dobre imię i szacunek w kraju i na świecie.
Powód domagał się odwołania szkalujących go w wypowiedzi telewizyjnej pomówień, powołując się na treść art.art.23 i 24 Kodeksu Cywilnego.
Przepisy prawa polskiego, poczynając od konstytucji, poprzez prawo cywilne, karne czy prawo prasowe, gwarantuje każdej jednostce ochronę jej dóbr osobistych. Katalog tych dóbr jest bardzo szeroki i obejmuje między innymi: prawo do swobody wypowiedzi i poglądów, prawo do ochrony czci i godności osobistej, prawo do ochrony wizerunku i dobrego imienia. Ważne jest przy tym, by każdy w tym i pozwany były prezydent RP Lech Wałęsa rozumiał, że zakres własnych praw i wolności, ograniczony jest zakresem praw i wolności innej jednostki. Korzystając więc, z wolności sumienia, wypowiedzi czy poglądów, nie można czynić tego w sposób naruszający cudze dobre imię, cześć czy godność. Przepis artykułu 23 i 24 k.c., statuuje domniemanie bezprawności naruszenia.
Powód, jako działacz niepodległościowy w okresie komunizmu, założyciel Wolnych Związków Zawodowych (do których po jakimś czasie przystąpił Lech Wałęsa), obecnie publicysta, zajmujący się problematyką historii najnowszej Polski, ze szczególnym uwzględnieniem zagadnień związanych z działalnością opozycyjną wobec władz PRL w latach 70-tych i 80-tych oraz działaniami służb specjalnych PRL wobec tych ruchów, jest w sposób szczególny osobą wrażliwą na wszelkie przejawy publicznego, bezprawnego napiętnowania.
Udział powoda we wskazanym na wstępie programie telewizyjnym mieści się w ramach jego zainteresowań i prowadzonych w tym zakresie badań. Te kompetencje zostały uznane przez redakcję TVN24 i dlatego zwróciła się ona do powoda z prośbą o udział w audycji mającej ocenić podstawy do przyznania Lechowi Wałęsie przez IPN statusu osoby pokrzywdzonej. Nieprzejednana postawa i uporczywość ataków ze strony pozwanego Lecha Wałęsy, który konsekwentnie i publicznie dyskredytuje powoda, zarzucając mu brak kwalifikacji moralnych i zawodowych, niezbędnych osobie wypowiadającej się w tej materii oraz próba zdyskredytowania osoby powoda przez pozwanego Lecha Wałęsę, przez użycie wobec powoda słów uznanych za powszechnie obraźliwe i wyrażeń mających na celu poniżenie go w oczach opinii publicznej wskazuje, że kwestionowane przez pozwanego orzeczenie jest zasadne i zgodne z zasadami współżycia społecznego.
Rozważania i dywagacje na temat przyszłego orzeczenia IPN jeszcze w czasie prac urzędników tegoż Instytutu, a także wypowiedzi co do kwalifikacji osób powołanych do zbadania wniosku pozwanego, dokonane z inicjatywy znanego programu telewizyjnego i toczące się z udziałem osoby zainteresowanej, nie stanowią naruszenia zasad prawidłowego i zgodnego z etyką zawodową dziennikarską prowadzenia dyskusji, a sam problem został poruszony we właściwym czasie. Powód został zaproszony do programu właśnie w celu wyrażenie swojej opinii w tej materii i tym samym zaproszenie jest wyrazem uznania dla jego pracy dziennikarskiej jak i dla jego badań historycznych nad przeszłością pozwanego, jako osoby publicznej, oraz nad problematyką obecnych badań nad działalnością służb specjalnych. Dyskusja podjęta w programie jest wyrazem wolności słowa i dyskusji i mieści w ramach debaty publicznej nad rozliczeniem dawnego aparatu przemocy w szczególności tajnych współpracowników.
Wyrok sądu pierwszej instancji w części zaskarżonej przez powoda jest w pełni prawidłowy i w tym stanie rzeczy apelacja powoda bezzasadna i nie zasługuje na uwzględnienie.
|
|
Oświadczenie Lecha Wałęsy |
|
Oświadczenie umieszczone na blogu internetowym Lecha Wałęsy
http://www.mojageneracja.pl/1980/0_0_4_3
============================================
Prawo jest prawem nawet jeśli
04.01.2008 o 10:16
Lech Wałęsa
Oświadczenie
Szanującwyrok Sądu oświadczam:
„ W wypowiedzi wyemitowanej przez TVN 24 z dnia 9 czerwca 2005r. użyłem wobec Krzysztofa Wyszkowskiego
słów obraźliwych .Wobec naruszenia przeze mnie dobrego imienia Krzysztofa Wyszkowskiego, przepraszam za ich
użycie. Lech Wałęsa”
Dodaję, iż te słowa obraźliwe ,zdaniem Sądu to„ debil, małpa z brzytwą, wariat „których użyłem w reakcji na pomówienia,
jakie były przedmiotem sprawy w której Sąd Okręgowy w Gdańsku prawomocnym wyrokiem z dnia 11.10.2006r.
nakazał Krzysztofowi Wyszkowskiemu odwołanie ich i przeproszenie mnie w terminie do dnia 30.11.2007r., czego do
dzisiaj oczekuję.
Gdańsk dnia 4 stycznia 2008r. |
1 ].Dlaczego w programie TVN użyłem wobec Powoda. Wyszkowskiego słów - debil, wariat, małpa z brzytwą? Zdrajca ..
Stało się tak dlatego, bo osobiście usłyszałem publiczną wypowiedź powoda Wyszkowskiego , iż "sprzeniewierzyłem pieniądze otrzymane rzekomo od związkowców francuskich dla Solidarności, i że Jaruzelski dotąd za to mnie trzyma". [W domyśle za gardło szantaż]
|
|
Więcej…
|
|
Uzasadnienie wyroku Sądu Okręgowego |
|
sygn. akt I C 105/06
Powód Krzysztof Wyszkowski wniósł pozew wzajemny wskazując, że w dniu 9 czerwca 2005 r. Lech Wałęsa pomimo kilkakrotnego zwracania mu uwagi na niestosowność jego zachowania przez redaktora prowadzącego dyskusję, użył pod jego adresem wielokrotnie epitetów powszechnie uznawanych za obraźliwe oraz zarzucił mu zdradę i działalność agenturalną. Wypowiedź ta w ocenie powoda naruszyła jego cześć, dobre imię i godność tj. dobra osobiste. Jak wskazała powód naruszenie to jest tym bardziej rażące, że miało miejsce w środkach masowego przekazu i zostało dokonane prze osobę, która z racji piastowanych stanowisk i swej pozycji społecznej może być uznawana za wiarygodną. Wniósł zatem o nakazanie pozwanemu aby na swój koszt w następujących po sobie dniach zamieścił 1VN 24 oświadczenie następującej treści: "W audycji nadanej dnia 9 czerwca 2005 r. użyłem wobec Krzysztofa Wyszkowskiego słów obraźliwych oraz wypowiedziałem uwłaczające mu oskarżenia. Wobec naruszenia przeze mnie dobrego imienia Krzysztofa Wyszkowskiego i wobec oczywistej nieprawdziwości sformułowanych przeze mnie zarzutów odwołuję je w całości i przepraszam za ich użycie. Lech Wałęsa, były Prezydent RP".
W piśmie procesowym z dnia 2 marca 2006 r. powód wskazał, że w jego ocenie szczególnie obraźliwe były następujące wypowiedzi pozwanego: "co ter- wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą", "to jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą", "panie Wyszkowski, pan jest chorym debilem", "nie wpuszczajcie głupców do studia", "pan się kwalifikuje do lekarza". Ponadto za znieważające powód uznał następujące wypowiedzi pozwanego: "albo ja jestem zdrajca i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest", "oni są agentami", "zdrajcą jest Wyszkowski", "pan jest zdrajcą od początku do końca /. . ./ ja mam na to dowody /. . ./ to wy jesteście zdrajcami".
Jednocześnie zdaniem powoda wypowiedzi pozwanego zdumiały i zgorszyły nawet redaktora prowadzącego o wielkim doświadczeniu telewizyjnym. Dodatkowo wskazał, że pozwany do dyskusji przygotował się wiedząc wcześniej czego będzie dotyczyć, posiada doświadczenie w zakresie udziału w audycjach telewizyjnych, zatem formułował zarzuty z pełnym rozmysłem, nie ulegając emocjom. Jednocześnie w ocenie powoda przedstawionymi podczas tamtejszej audycji podejrzeniami o agenturalną przeszłość pozwany musiał się wielokrotnie stykać już od grudnia 1971 r. Podejrzenia pod adresem pozwanego, jak wskazał powód, były także formułowane przez rząd Jana Olszewskiego, Kazimierz Świtoń podczas transmisji telewizyjnej wskazał, że pozwany był agentem o pseudonimie "Bolek", zaś sam pozwany z tych informacji śmiał się. Następnie pozwany w ocenie powoda setki, tysiące razy stykał się z takimi podejrzeniami, lecz nikogo nie podał, aż do listopada 2006 r. do sądu. Ponadto wskazanie przez pozwanego, że to powód jest zdrajcą, w sytuacji gdy powód jest byłym działaczem Wolnych Związków Zawodowych, następnie przewodniczącym "Solidarności" i w końcu Prezydentem RP, musiało być rozumiane przez telewidzów jako przynajmniej częściowo wiarygodne, zaś ponieważ oskarżenia pod adresem powoda są w jego ocenie całkowicie fałszywe zachowanie takie musi być uznane za znieważające, uderzające w jego dobre imię i w sposób skrajny naruszające jego dobra osobiste.
W piśmie procesowym z dnia 11 maja 2006 r. powód rozszerzył żądanie, domagając się również zasądzenia na rzecz instytucji pożytku publicznego zadośćuczynienia w wysokości 100 tys. złotych. Zażądał również zamieszczenia przez pozwanego na antenie stacji TVN24, w terminie 14 dni od dnia uprawomocnienia się wyroku, w dwóch następujących po sobie dniach i w porze podobnej do pory nadania audycji będącej przedmiotem procesu, oświadczenia następującej treści: "W audycji nadanej dnia 9 czerwca 2005 r. użyłem wobec Krzysztofa Wyszkowskiego słów obraźliwych oraz wypowiedziałem uwłaczające mu oskarżenia. Wobec naruszenia przeze mnie dobrego imienia, czci i godności Krzysztofa Wyszkowskiego i wobec oczywistej nieprawdziwości sformułowanych przeze mnie zarzutów odwołuję je w całości, ubolewam i przepraszam za ich użycie i za moje zachowanie. Lech Wałęsa, były Prezydent RP".
Pismem z dnia 5 marca 2007 r. powód cofnął pozew w zakresie żądania zadośćuczynienia.
Pozwany wniósł odpowiedź na pozew domagając się oddalenia powództwa.
W uzasadnieniu wskazał, że rzeczywiście jego vvypowiedzi z audycji telewizyjnej z dnia 9 czerwca 2005 r. nadawanej w stacji TVN24, są mocne, wyraziste, można nawet powiedzieć barwne, ale należy je rozważyć i ocenić w powiązaniu z uprzednimi wypowiedziami powoda programach "Warto rozmawiać" dnia 22 i 23 maja 2005 r., w TVN i TV Polonia, jak i w wypowiedzi powoda w tymże dniu wygłoszonych przez niego zanim dopuszczono do głosu pozwanego. Jak wskazał pozwany w dniach 22 i 23 maja 2005 r. powód zarzucił mu sprzeniewierzenie pieniędzy otrzymanych w Paryżu od związkowców francuskich dla Solidarności, zarzucH, iż za ten fakt ,,Jaruzelski go do tej pory trzyma". Z kolei w dniu 9 czerwca 2005 r. postawił zarzuty współpracy pozwanego z SS, twierdząc, że ma dokumenty - donosy Solka - Lecha Wałęsy, które go całkowicie dyskwalifikują oraz, że "jeśli prokurator Szulc z IPN nie ukręci łba tej sprawie, to Lech Wałęsa nie otrzyma statusu pokrzywdzonego". Powyższe jak podał powód vvynika z uzyskanych przez niego od niezależnego historyka dokumentów z IPN. Powyższe nieprawdziwe zarzuty pod adresem pozwanego zostały przez powoda wypowiedziane tuż przed obchodami 25-ciolecia Solidarności, co w ocenie pozwanego było działaniem nieprzypadkowym. W tej sytuacji w ocenie pozwanego zdenerwowanie i oburzenie pozwanego anglezy w pełni usprawiedliwić i zrozumieć, zwłaszcza, że już od kilku lat powód i osoby z jego otoczenia przy nadarzających się okazjach snuli takie insynuacje pod adresem pozwanego. Pozwany dodał także, że w w/w programie w TVN24, powód całkowicie pominął fakt, że wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 11 sierpnia 2000 r. Sąd ten uznał, że pozwany złożył prawdziwe oświadczenie lustracyjne. Jednocześnie - co zaznaczył pozwany - w czasie w/w programu, toczyło się przed IPN postępowanie w przedmiocie przyznania pozwanemu statusu pokrzywdzonego.
Zatem w ocenie pozwanego odpowiadając na powyższe pomówienia ze strony powoda, nie
przekroczył on granic i nie dopuścił się obrazy lub naruszenia czci powoda. W ocenie pozwanego w jego wypowiedziach z dnia 9 czerwca 2005 r. jedynie bronił swej czci i wolności naruszonej przez powoda.
Sąd ustalił, co następuje :
W dniu 9 czerwca 2005 r. w stacji telewizyjnej 1VN24 w programie prowadzonym redaktora przez Bogdana Rymanowskiego uczestniczyli Lech Wałęsa, Henryk Wujec i Krzysztof Wyszkowski.
W trakcie dyskusji toczącej się z udziałem Krzysztofa Wyszkowskiego oraz Henryka Wujca, prowadzący zapytał Krzysztofa Wyszkowskiego, czy Lech Wałęsa uzyska od IPN status pokrzywdzonego, ma co ten ostatni odpowiedział, że w wypadku gdy badania będą prowadzone solidnie, a nie jak dotychczas, a prokurator Szulc nie "ukręci łba" sprawie to Lech Wałęsa nie otrzyma statusu pokrzywdzonego. Mówiąc to Krzysztof Wyszkowski powołał się na znajdujące się jego posiadaniu dokumenty z IPN.
Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego /k. 75-78, k 169-170/, przesłuchanie Lecha Wałęsy Ik. 78-80, k. 170-171/, pismo LE~cha Wałęsy Ik. 7374/.
Następnie za pośrednictwem telefonu ze studiem, w którym toczyła się dyskusja połączył się przebywający wówczas w Bratysawie Lech Wałęsa. Tuż po połączeniu się ze studiem telewizyjnym Lech Wałęsa powiedział użył następującego sformułowania: chciałem zobaczyć co ten wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą. Następnie w odpowiedzi na pytanie prowadzącego czy otrzyma status pokrzywdzonego z IPN Lech Wałęsa odpowiedział, że sprawa jest przesądzona, zaś Wyszkowski, ma ksero, podróby i się wygłupia. Powiedział także, że "to jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą". Podczas dalszej części rozmowy między Lechem Wałęsą i Krzysztofem Wyszkowskim, Lech Wałęsa powiedział, że Krzysztof Wyszkowski jest chorym debilem.
Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego Ik. 75-78, k 169-1701, przesłuchanie Lecha Wałęsy Ik. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy Ik. 7374/.
Na te słowa zareagował prowadzący program Bogdan Romanowski i zadał Lechowi Wałęsie pytanie czy nie uważa on, że używanie pewnych słów nie jest na miejscu. W dalszej części programu prowadzący zaproponował, aby zamknąć rozdział dotyczący ewentualnej współpracy Lecha Wałęsy z organami bezpieczeństwa PRL, na co Lech Wałęsa, odpowiedział, że zgadza się z tym, tylko nie należy wpuszczać głupców do studia.
Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego / k.
75-78, k 169-170/, przesłuchanie Lecha Wałęsy /k. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 73 -
74/.
W dalszej części programu Krzysztof Wyszkowski zarzucił Lechowi Wałęsie, że podobnie jak generał Wojciech Jaruzelski był agentem służb bezpieczeństwa PRL. W odpowiedzi na te słowa Lech Wałęsa powiedział aby Krzysztof Wyszkowski poszedł do lekarza, gdyż się do tego kwalifikuje.
Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego /k. 75-78, k 169-170/, przesłuchanie Lecha Wałęsy /k. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 7374/.
Prowadzący program zapytał o przyczynę ofensywy Lecha Wałęsy zmierzającej do wykazania, że nie współpracował ze służbami PRL, na co ten ostatni odpowiedział, że albo on jest zdrajcą i agentem albo Wyszkowski i spółka, przy czym w jego ocenie to właśnie oni są zdrajcami. W tym miejscu do dyskusji włączył się Krzysztof Wyszkowski, mówiąc, że Lech Wałęsa robi sobie żarty z publicznościl na co Lech Wałęsa odpowiedział, że to Krzysztof Wyszkowski jest zdrajcą od początku do końca.
Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Krzysztofa Wyszkowskiego /k. 75-78, k 169-170/, przesłuchanie Lecha Wałęsy jk. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 7374/.
Wizyta w w/w programie miała miejsce bezpośrednio przed uroczystościami obchodów 25 - lecia Solidarności.
Dowód: przesłuchanie Lecha Wałęsy /k. 78-80, k. 170-171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 73-74/.
Lech Wałęsa dysponował w chwili emisji programu prawomocnym rozstrzygnięciem Sądu Lustracyjnego w Warszawie z 2000 r. o zgodności z prawdą złożonego przez niego oświadczenia lustracyjnego.
Dowód: stenogram audycji z dnia 9 czerwca 2005 r., przesłuchanie Lecha Wałęsy /k. 78-80, k. 170171/, pismo Lecha Wałęsy /k. 73-74/, orzeczenie Sądu Lustracyjnego w Warszawie /k. 31/.
Sąd zważył, co następuje:
Okoliczności niniejszej sprawy, w tym użycie przez pozwanego względem powoda w trakcie programu telewizyjnego w dniu 9 czerwca 2005 r. słów wskazanych w treści pozwu, a potwierdzonym w stenogramie z tej audycji, były bezsporne.
Sąd dał wiarę dowodom z dokumentów urzędowych w tym wyrokowi Sądu Apelacyjnego Wydział Lustracyjny w Warszawie wobec wydania tego orzeczenia przez uprawniony organ we właściwej formie oraz zgodnie z regułą z art. 365 kc, stanowiącym, iż orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy oraz inne organy państwowe i organy administracji publicznej, a w wypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby.
Sąd dał wiarę dowodom z dokumentów prywatnych w tym pismu Lecha Wałęsy /k. 73-74/ akt, jak również stenogramowi z audycji z dnia 9 czerwca 2005 r. wobec nie zakwestionowania informacji w nich zawartych przez żadną ze stron postępowania, jak również zgodności o spójności danych w nich zawartych z informacjami podanymi przez strony w trakcie przysłuchania informacyjnego, jak również przesłuchania w charakterze stron.
Sąd dał również wiarę dowodom z przesłuchania stron niniejszego postępowania, w zakresie w jakim informacje zawarte w tym źródle dowodowym stanowią odzwierciedlenie stenogramu z audycji z dnia 9 czerwca 2005 r. Sąd dał także wiarę powyższym dowodom w zakresie, w którym strony wypowiedziały się co do okoliczności towarzyszących - bezpośrednio poprzedzających - audycję z dnia 9 czerwca 2005 r., w tym informacjom o zbliżających się wówczas obchodach 25-lecia Solidarności, jak również kwestiach związanych z okresem w jakim pozwany spotykał się z oskarżeniami o współpracę w organami bezpieczeństwa PRL, jednakże informacje te nie okazały się przydatne dla rekonstrukcji stanu faktycznego.
W świetle powyższego stanu faktycznego strony prezentowały odmienne stanowiska co do oceny prawnej zachowania się pozwanego.
W ocenie powoda użycie przez pozwanego w trakcie programu telewizyjnego w dniu 9 czerwca 2005 r. słów "co ten wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą", "to jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą", "panie Wyszkowski, pan jest chorym debilem", "nie wpuszczajcie głupców do studia", "pan się kwalifikuje do lekarza". Ponadto za znieważające powód uznał następujące wypowiedzi pozwanego: "albo ja jestem zdrajca i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest", "oni są agentami", "zdrajcą jest Wyszkowski", "pan jest zdrajcą od początku do końca / .. ./ ja mam na to dowody / ... / to wy jesteście zdrajcami" uzasadnia przekonanie, że doszło do naruszenia jego dóbr osobistych.
Zdaniem pozwanego, analiza powyższych wypowiedzi w kontekście wcześniejszych nie popartych dowodami twierdzeń powoda o jego "agenturalnej" przeszłości, jak również treść wypowiedzi powoda w trakcie w/w audycji, zbliżające się obchody 25-cio lecia Solidarności wraz z zarzutami dotyczącymi rzekomego sprzeniewierzenia pieniędzy uzyskanych od francuskich związkowców, uzasadniają przekonanie, że broniąc swych praw pozwany nie naruszył dóbr osobistych powoda.
Na wstępie w ocenie Sądu wskazać należy, iż zgodnie z art. 23 kc dobra osobiste człowieka, jak w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i Racjonalizatorska, pozostają pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.
Powód wskazał w pozwie, iż zachowanie się pozwanego polegające na użyciu pod jego adresem słów lICO ten wariat opowiada. Wyszkowski to wariat. Zabierzcie mu brzytwę, to jest małpa z brzytwą", lItO jest chory człowiek, to jest małpa z brzytwą", "panie Wyszkowski, pan jest chorym debilem", lInie wpuszczajcie głupców do studia", "pan się kwalifikuje do lekarza". Ponadto za znieważające powód uznał następujące wypowiedzi pozwanego: "albo ja jestem zdrajca i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest", "oni są agentami", "zdrajcą jest Wyszkowski", "pan jest zdrajcą od początku do końca 1 .. ./ ja mam na to dowody 1 .. ./ to wy jesteście zdrajcami" uzasadnia przekonanie, że doszło do naruszenia jego czci, dobrego imienia i godności.
W ocenie Sądu nie ma najmniejszych wątpliwości, że nazwanie powoda wariatem, małpą z brzytwCłJ chorym człowiekiem, chorym debilem, głupcem, jak również wskazanie, że powód winien skorzystać z pomocy lekarza takie naruszenie stanowiło.
Użycie powyższych słów jest bowiem powszechnie uznawane za obraźli.we, ich znaczenie i negatywny sens są oczywiste dla każdego. Jednocześnie nie ma najmniejszych wątpliwości, iż każdy kto zostanie w ten sposób nazwany ma prawo domagać się ochrony prawnej. Podkreślenia wymaga przy tym okoliczność, że pozwany w trakcie programu telewizyjnego, w którym doszło do wlw naruszenia, byłjak podał - spokojny, opanowany, co dodatkowo sprawia, iż nie można znaleźć usprawiedliwienia dla jego zachowania. Pozwany nie znajdował się zatem w stanie silnego wzburzenia, od wielu lat obraca się w świecie wielkiej polityki, publiczne wypowiadanie się jest dla niego rzeczą zwyczajnCłJ zatem wymagać można od niego szczególnej kultury słowa i wypowiedzi. Co więcej postawione pozwanemu w trakcie wlw programu zarzuty nie były pierwszymi tego typu, zatem był w stanie przygotować się do nich i odnieść do twierdzeń powoda merytorycznie. W trakcie samego programu pozwany był przez redaktora prowadzącego upominany, a mimo to nadal używał pod adresem powoda niestosownych sformułowań.
Jednocześnie w ocenie Sądu żądanie pozwu w części dotyczącej słów "albo ja jestem zdrajca i agentem, albo Wyszkowski i ta spóła jest", "oni są agentami", "zdrajcą jest Wyszkowski", "pan jest zdrajcą od początku do końca 1 .. ./ ja mam na to dowody /. . ./ to wy jesteście zdrajcami", nie zasługuje na udzielenie mu ochrony prawnej. Powyższe zdaniem Sądu wynika z kontekstu w jakim słowa te zostały wypowiedziane, okoliczności te twierdzenia poprzedzających, jak również zdarzeń, które po ich wypowiedzeniu następowały. Zauważyć należy, że powód - co sam przyznał - o rzekomej agenturalnej przeszłości pozwanego informował wcześniej, przed programem w dniu 9 czerwca 2005 r. Dodatkowo mimo wydania przez Sąd Lustracyjny w Warszawie w 2000 r. wyroku uznającego, że złożone przez pozwanego oświadczenie lustracyjne jest zgodne z prawdCłJ o czym powód w trakcie programu wiedział, powód nadal kwestionował prawdziwość informacji, co do współpracy pozwanego ze służbami PRL. Dodatkowo, w okresie poprzedzającym uczestnictwo w programie prowadzonym przez Bogdana, Rymanowskiego, powód rozpowszechniał, na co wskazał pozwany, a czemu nie .- zaprzeczył powod w niniejszym postępowaniu, rnformaqe dotyczące rzekomego sprzeniewierzenia pieniędzy uzyskanych od związkowców z Francji, z którego to powodu ,r3aruzelski go do tej pory trzymal/. Wszystkie te okoliczności wystąpiły bezpośrednio przed obchodami 25-lecia Solidarności, a zatem odczucie pozwanego jakoby działania powoda ukierunkowane były na umniejszenie roli pozwanego - twórcy Solidarności - w tamtych wydarzeniach, mogło być w ocenie Sądu usprawiedliwione. W tym kontekście wzburzenie pozwanego w/w twierdzeniami wygałszanymi po raz kolejny mimo nie przedstawienia przez powoda żadnych na poparcie tych tez dowodów i replika wskazująca na to, że to powód jest zdrajcą nie były bezprawne.
Powyższa ocena zasadności żądania ustalenia naruszenia dóbr osobistych znajduje również potwierdzenie w wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 2005-07-22 w sprawie VI ACa 136/05, w którym Sąd stanął na stanowisku, że 1/['''] wypadku naruszenia dóbr osobistych polegającego na obrazie czci uwzględniać należy nie tylko znaczenie słów, ale także kontekst sytuacyjny, w którym zostały użyte [ ... J".
Zasadność żądania powoda w tym zakresie budzi również uzasadnione wątpliwości, co do zgodności tak pojmowanej przez powoda ochrony z zasadami współżycia społecznego. Skoro bowiem powód sam narusza cześć i dobre imię powoda zarzucając mu agenturalna przeszłość nie przedstawiając ku temu żądnych dowodów, domaganie się ochrony' w sytuacji odwrotnej stoi w ocenie Sądu w sprzeczności z art. 5 kc. Stanowisko podobne zaprezentował Sąd Apelacyjny w Poznaniu w wyroku z dnia 1993-12-29 w sprawie I ACr 604/93, uznając iż 1/["'] Gdyby przyjąć, że doszło do naruszenia dobra osobistego powoda - jego dobrego imienia, należałoby rozważyć, czy powód może domagać się ochrony prawnej, skoro sam postępuje sprzecznie z zasadami współżycia społecznego. Wymaga bowiem szacunku dla swych dóbr osobistych, a tymczasem sam nie dba o zachowanie tych dóbr względem innych osób. Takie postępowanie może uzasadniać odmowę udzielenia poszkodowanemu ochrony prawnej na podstawie art. 5 KCI/.
rv1ając powyższe na uwadze Sąd w tej części powództwo oddalił.
Ponadto wobec cofnięcia przez powoda powództwa IN zakresie żądania zasądzenia zadośćuczynienia postępowanie w tej części, zgodnie z dyspozycja art. 355 § 1 kpc umorzyć.
o kosztach postępowania Sąd orzekł w myśl zasady z art. 100 kpc zgodnie z którą w razie częściowego tylko uwzględnienia żądań koszty będą wzajemnie zniesione lub stosunkowo rozdzielone.
|
|
Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ
I Wydział Cywilny
Ul. Piekarnicza 10
80-126 Gdańsk
Jolanta Strzelecka - Adwokat
Powód Krzysztof Wyszkowski
Pozwany Lech Wałęsa
6 lipca 2008 r
W sprawie Sygn. Akt I C 402/08/Sz.
Pismo procesowe powoda
1. Podtrzymujemy pozew o zapłatę zadośćuczynienia w związku z naruszeniem dóbr osobistych powoda stwierdzonego wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 11 czerwca 2007 roku (sygnatura akt: I C 105/06), utrzymanego w mocy wyrokiem Sądu Apelacyjnego z dnia 11 grudnia 2007 r ( Sygn.akt: I Aca 1164/07). P
Nie ulega wątpliwości, że powód został uznany przez Sąd za pokrzywdzonego, a więc spełnił przesłankę wymienioną w art. 24 k.c i ma legitymację do wytoczenia powództwa na podstawie przepisu art. 448 k.c. Roszczenie z art. 448 ma byt samodzielny.
2. Powód żąda zadośćuczynienia za doznaną krzywdę na swoją rzecz, ponieważ takie prawo daje mu art. 448 k.c. po nowelizacji dokonanej ustawą z dnia 23 sierpnia 1996 r. o zmianie ustawy Kodeks cywilny (DZ. U. Nr 114, poz. 542). Przepis art. 24 par. 1 normując prawo pokrzywdzonego do przekazania „zadośćuczynienia pieniężnego lub zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej na wskazany cel społeczny" nakazuje zastosować zasady przewidziane w kodeksie. Przepis art. 448 k.c. rozstrzyga, że pokrzywdzony może żądać zadośćuczynienia dla siebie lub na cel społeczny. Pokrzywdzony w postępowaniu cywilnym, inaczej niż w postępowaniu karnym, ma prawo żądać zadośćuczynienia dla siebie.
3. Powód nigdy nie zrzekł się roszczenia o zadośćuczynienie za naruszenie jego dóbr osobistych. Powód, którego nie stać było na wniesienie stosownej opłaty ograniczył powództwo w sprawie przed Sądem Okręgowym (sygnatura akt: I C 105/06) i Sąd ten nie rozpatrywał roszczenia o zadośćuczynienie. Sąd umorzył postępowanie w tej części. Nie mamy do czynienia z powagą rzeczy osądzonej, bo roszczenie o zadośćuczynienia nie było przedmiotem rozstrzygnięcia sądu (art. 366 k.p.c.) w powołanej wyżej sprawie. Nie ma żadnych przeszkód, aby w obecnym postępowaniu zostało rozstrzygnięte powództwo o zapłatę zadośćuczynienia w związku ze stwierdzonym prawomocnym wyrokiem naruszeniem dóbr osobistych powoda.
Dowód: akta sprawy I C 105/06, brak oświadczenia woli powoda o zrzeczeniu się roszczenia o zadośćuczynienie
4. Wyrok Sądu Okręgowego z dnia 11 czerwca 2007 r., w sprawie o sygn.. akt IC 105/06 utrzymany w mocy wyrokiem Sądu Apelacyjnego z dnia 11 grudnia 2007 r., (I ACa 1164/07) dotyczył skrzywdzenia powoda poprzez używanie wobec niego przez pozwanego słów uważanych powszechnie za obelżywe. Powód nigdy nie używał takich słów wobec pozwanego. Sprawa osądzona przez Sąd Okręgowy IC 105/06 została wydzielona przez Sąd z innej sprawy do odrębnego procesu. Orzecznictwo stoi na stanowisku, że: „ W razie wzajemnych naruszeń nietykalności cielesnej i czci nie znoszą się wzajemnie przysługujące stronom roszczenia o zakazanie tych naruszeń." (wyrok z 30 kwietnia 1970 r., II CR 103/70 OSP 4/71, poz. 83). W niepublikowanych wyrokach Sąd Najwyższy podtrzymuje to stanowisko (wyrok z 3 lipca 1987 r., ICR 135/87, wyrok z 25 kwietnia 1990 r., ICR , wyrok z dnia 24 stycznia 2000 r, III CKN 553/98) . W powołanych wyrokach Sąd Najwyższy stoi na stanowisku, że reakcja na zarzuty powinna być oględna, a argumenty ad hominem są zawsze bezprawne. Nieuprawnione jest usprawiedliwianie takich zachowań. Należy zwrócić uwagę na fakt, że takie postępowanie pozwanego narusza również jego powagę i jest szkodliwe wobec nas wszystkich.
5. Powód domaga się zapłaty zadośćuczynienia ponieważ pozwany zlekceważył wyrok Sądu Okręgowego i nie wykonał zobowiązania nałożonego na niego przez Sąd Okręgowy polegającego na publicznym przeproszeniu powoda. Treść i forma przeprosin zostały określone wyrokiem Sądu Okręgowego w Gdańsku. Pozwany zlekceważył powagę wyroku Sądu poprzez publikację na swoich stronach internetowych w dniu 4 stycznia 2008 wskazaną na stronach 2 i 3 pozwu.
Pozwany w tej publikacji podkreślił, że to Sąd, a nie on uważa słowa użyte przez niego za obraźliwe wobec powoda. Pozwany z premedytacją, ponownie rozpowszechnił obraźliwe słowa pod adresem powoda na swojej stronie internetowej. Takie zachowanie pozwanego wskazuje na to, że w sposób rażący, umyślny naruszył godność i cześć powoda poprzez ponowną publikację słów, które Sąd Okręgowy w Gdańsku uznał za powszechnie uważane za obraźliwe.
Publikacja na stronie internetowej powoda ma bardzo szeroki, wielomilionowy zasięg. Strona internetowa powoda jest regularnie odwiedzana przez media krajowe i zagraniczne. Jak zaznaczono w pozwie lekceważący stosunek powoda do wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku odnotowała prasa. Gazeta „Dziennik" z dnia 2 stycznia 2008 r., donosiła „Były prezydent nie ukrywa, że traktuje swoje oświadczenie jedynie jako wykonanie wyroku sądu".
Nie ulega wątpliwości, że powód z zamiarem bezpośrednim zlekceważył orzeczenie sądu. Ta publikacja wskazuje nie tylko na lekceważenie powagi Sądu, ale i na uporczywe przekonanie pozwanego, że wolno mu w brutalny sposób, publicznie, wobec milionów ludzi naruszać cześć i godność powoda.
6. Pomimo wyroku nakazującego pozwanemu publiczne przeproszenie powoda, pozwany zlekceważył wyrok, nie zmienił swego postępowania, nadal publicznie powtarza, że „wykończy" pozwanego ( około dwa tygodnie temu w TVN24 „Magazyn 24 godziny") i nadal narusza dobra osobiste powoda poprzez:
a. używanie słów uważanych powszechnie za obelżywe za pomocą środków masowego przekazu. Te słowa to: dureń, popapraniec, frustrat, szubrawiec, niezrównoważony szkodnik, głupi, kretyństwo, gnida, większy szkodnik niż bezpieka, kretyn, dupek, dezerter, potrójny Bolek,chamstwo. Słowa te świadczą o tym, że pozwany w sposób uporczywy kieruje się szczególnie niskimi, nagannymi pobudkami. Pozwany używał tych słów między innymi na swojej stronie internetowej, która jest odwiedzana nie tylko przez miliony ludzi, ale i przez wszystkie media w kraju i za granicą. Warto przypomnieć, że naruszanie dóbr osobistych w środkach masowego przekazu postępowanie karne uważa za czyn zasługujący na wyższy wymiar kary.
Dowód: wpisy na blogu Lecha Wałęsy przekazane Sądowi i pozwanemu w czasie rozprawy w dniu 2 lipca 2008 r. ,rozmowa Jolanty Pieńkowskiej z Lechem Wałęsą w Programie III Polskiego Radia z dnia 13 czerwca 2005 r. której zapis też został przekazany Sądowi i pozwanemu w czasie rozprawy w dniu 2 lipca 2008 r.
b. pozwany opublikował na swoich stronach internetowych dokument „Zajęcie wierzytelności" zawierający chronione prawem dane identyfikacyjne powoda (PESEL, NIP, numer dowodu osobistego, data urodzenia, adres), która to publikacja miała poniżyć i upokorzyć powoda w oczach opinii publicznej i skutek taki osiągnęła. Pokrzywdzony ma do czynienia z przejawami czynnej wrogości opisanymi w pozwie na str. 6 Dowód: kopie listów przekazane Sądowi w dniu 2 lipca b.r., otrzymanych przez powoda w dniu 11 lutego 2008 r., czyli po upublicznieniu jego danych przez pozwanego
7. Wobec powyższego w imieniu powoda wnoszę o zapłatę zadośćuczynienia w wysokości nie mniejszej niż 50 tysięcy zł. (słownie pięćdziesiąt tysięcy złotych) na rzecz powoda.
8. Jedyne zastrzeżenie pełnomocnika pozwanego wobec żądania powoda, że w innej osądzonej sprawie powód nie wykonał wyroku sądu nie jest prawdziwe. Powód wykonał orzeczenie Sądu Okręgowego w Gdańsku z dnia 11.10.2006 r. Sygn.akt IC 954/05. Oświadczenie o treści nakazanej przez Sąd zostało wyemitowane.
Dowód: płyta CD z nagraniem audycji „Warto rozmawiać" nadanej w programie drugim TVP2 w dniach 28 lutego 2008 r o godz. 22.30 i w dniu 29 lutego 2008 r. (powtórzenie programu) oraz trzykrotnie i w TVP „Polonia" w dniu 3 marca 2008 r o godz. 14.55 i 21.55 i w dniu 4 marca o godz. 3.40 przekazana sądowi i pozwanemu w czasie rozprawy w dniu 2 lipca 2008 r.
Strona pozwana nie wskazała, w którym miejscu uzasadnienia pozwu powód narusza dobra osobiste pozwanego. Jak wynika z treści pozwu jest to twierdzenie gołosłowne. Korzystanie przez powoda z uprawnień wynikających z przepisów prawa nie może być nazwane aktem haniebnym (str. 2 odpowiedzi pełnomocnika pozwanego na pozew), czy sprzecznym z zasadami współżycia społecznego.
Ponieważ w tej sprawie zapadł wyrok, który stwierdził naruszenie dóbr osobistych powoda, a więc przesłanka z art. 24 k.c. została spełniona, żadną miarą nie można uznać żądania powoda za sprzeczne z art. 5 k.c.
9. Pełnomocnik powoda na str. 2 „ Odpowiedzi na pozew" w sposób nieuprawniony powołuje się na uzasadnienie Wyroku Sadu Okręgowego w Gdańsku z dnia 11 czerwca 2007 roku.(sygnatura, jak wyżej). Sąd nie znalazł usprawiedliwienia dla słów uważanych powszechnie za obraźliwe. Sąd w uzasadnieniu do wyroku stwierdził: „Podkreślenia wymaga przy tym okoliczność, że pozwany w trakcie programu telewizyjnego, w którym doszło do w/w naruszenia, był - jak podał - spokojny, opanowany, co dodatkowo sprawia, iż nie można znaleźć usprawiedliwienia dla jego zachowania. Pozwany nie znajdował się zatem w stanie wielkiego wzburzenia, od wielu lat obraca się w świecie wielkiej polityki, publiczne wypowiadanie się jest dla niego rzeczą zwyczajną, zatem wymagać można od niego szczególnej kultury słowa i wypowiedzi. Co więcej postawione pozwanemu w trakcie w/w programu zarzuty nie były pierwszymi tego typu, zatem był w stanie przygotować się do nich i odnieść do twierdzeń powoda merytorycznie" (str. 6 uzasadnienia do wyroku ). Sąd Okręgowy w dniu 11 czerwca 2007 r. oddalił pozew w stosunku do słów, które uznał za usprawiedliwione i uzasadniające wzburzenie pozwanego, słów, które mogły paść w emocjach wywołanych toczącą się publiczną debatą („albo ja jestem zdrajcą, albo Wyszkowski i ta spóła jest..." i tym podobne ) w której to debacie powód zarzuca pozwanemu agenturalną przeszłość. Powtórzę jeszcze raz za wyżej powołanymi orzeczeniami Sądu Najwyższego - naruszanie czci, dobrego imienia powoda poprzez używanie słów powszechnie uważanych za obraźliwe, publiczne, bezprawne ujawnianie jego danych osobowych nie ma żadnego usprawiedliwienia. Z tymi orzeczeniami zgodny jest powołany wyżej wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku, wyrok podtrzymany przez Sąd Apelacyjny.
10. Żądane zadośćuczynienie, jest zgodne z zasadami współżycia społecznego. Do tego roszczenia nie może mieć zastosowania ograniczenie sankcji przewidzianych w art. 448 k.c. na podstawie artykułu 5 k.c. Pozwany został uznany za pokrzywdzonego prawomocnym wyrokiem sądu. Naruszenie dóbr osobistych dotyczyło i nadal dotyczy jego czci i godności. Roszczenie o zadośćuczynienie w takiej sprawie żadną jest w pełni uprawnione.
Żądane zadośćuczynienie dotyczy krzywdy dokonanej umyślnie, ze szczególnym natężeniem winy sprawcy, który nie wykonał wyroku sądowego, nie przeprosił powoda i nadal narusza jego cześć i dobre imię poprzez używanie w stosunku do niego słów powszechnie uważanych za obraźliwie, słów dotkliwie krzywdzących pozwanego w środkach masowego przekazu, rozpowszechnianych między innymi za pomocą strony internetowej pozwanego.
11. Żądane zadośćuczynienie ma na celu zapobieżenie dalszego uporczywego naruszania dóbr osobistych pokrzywdzonego i ma złagodzić skutki negatywnych doznań. Wśród krzywd wyrządzonych powodowi bezprawnym zachowaniem pozwanego jest i to, że musi wyjaśniać swemu małoletniemu synowi, swoim wnukom i ich kolegom, dlaczego powód używa wobec niego i innych znanych osób, w tym osób piastujących wysokie urzędy państwowe słów publicznie uważanych za obraźliwe i dlaczego takich słów nie należy używać, skoro publicznie używa ich osoba sławna, znana w Polsce i na świecie.
Nie ulega wątpliwości, że zachowanie pozwanego wobec powoda („wykańczanie")doprowadziło do tego, że w poczuciu krzywdy powód nie może się starać o pracę, do której poprzez swoje doświadczenie zawodowe jest predysponowany. Powód, założyciel Wolnych Związków Zawodowych, twórca nazwy „Solidarność" był sekretarzem redakcji Tygodnika Solidarność, redaktorem serwisu polonijnego, a następnie pełnomocnikiem Zarządu ds. Restrukturyzacji i dyrektorem PAI Internet w Polskiej Agencji Informacyjnej, był doradcą Prezesa Rady Ministrów, redaktorem naczelnym oddziału Krajowej Agencji Wydawniczej, członkiem zarządu dużej spółki. Powód obawia się, że jego starania o pracę mogą być utrudnione, bo pracodawca nie będzie chciał zatrudnić osoby, którą pozwany otwarcie i bezkarnie obraża. Dowód: kopie świadectw pracy/umów o pracę w wyżej wymienionych instytucjach i organach.
Jak wspomniano wyżej powód otrzymuje anonimową korespondencję i ma poczucie zagrożenia. To, że pozwany nie stosuje się do wyroków sądowych zachęca innych do naśladowania jego zachowań.
12. Żądane zadośćuczynienie nie jest wygórowane. Można je uznać za niedostateczne, zbyt niskie ze względu na dobrze znaną sytuację majątkową pozwanego. Kwota, której żąda powód jest zarabiana przez pozwanego często zaledwie w ciągu jednej, dwóch godzin, gdy pozwany uświetnia swoją osobą imprezy organizowane na przykład przez super-markety (opis w pozwie). Biorąc pod uwagę sytuację majątkową pozwanego żądana kwota może być uznana przez Sąd za zbyt niską, pozwany może nie odczuć jej dolegliwości i w okazany już sposób nadal naruszać dobra osobiste pokrzywdzonego. Dowód: Korespondencja od Lecha Wałęsy do
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
z 6 czerwca 2006 r.godz. 4:35, Portal Biznes z 18 marca 2007 r. O CSA- Celebrity Speakers Sp. Z o.o. Lech Wałęsa"Jestem milionerem"http://www.speakers.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5&Itemid=6
13. Reasumując, ponieważ inne środki nie odniosły wobec pozwanego skutku i pozwany zlekceważył wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku, powód wnosi o zasądzenie na jego rzecz zadośćuczynienia za doznane krzywdy w wysokości co najmniej 50 tysięcy złotych ze względu na to, że:
a. rozmiar doznanego uszczerbku jest ogromny (naruszenie konstytucyjnie chronionej czci i godności, trudności w znalezieniu pracy, rola w rodzinie, złagodzenie doznanej krzywdy);
b. wiek pokrzywdzonego, który powinien móc zabezpieczyć siebie i rodzinę na nadchodzące lata starości, trudności w znalezieniu pracy spowodowane zachowaniem pozwanego będą miały wpływ na wysokość świadczeń emerytalnych pokrzywdzonego;
c. wyjątkowo rażące naruszanie czci i dobrego imienia powoda poprzez uporczywe, wieloletnie używanie wobec niego słów powszechnie uważanych za obraźliwe przez pozwanego, za pomocą środków masowego przekazu w tym strony internetowej pozwanego, którego dostęp do środków masowego przekazu jest powszechnie znany;
d. szczególne natężenie winy sprawcy uwidocznione w lekceważeniu wyroku sądu, uporczywym;
e. intensywność tego naruszania , używanie słów uważanych powszechnie za obelżywe/obraźliwe w środkach masowego przekazu, na stronach internetowych pozwanego, korzystanie przy naruszaniu dóbr osobistych powoda z miejsca jakie pozwany zajął w życiu publicznym,
f. sytuację majątkową powoda.
Gdyby pozwany zaprzeczał sytuacji majątkowej wynikającej z przytoczonych przez powoda relacji, powód wnosi o ujawnienie przez powoda listy dochodów brutto netto uzyskanych przez pozwanego na całym świecie w ciągu ostatnich trzech lat.
14. Nie ulega wątpliwości, że żądanie powoda uwzględnia zasadnicze przesłanki roszczenia o zapłatę zadośćuczynienia (rodzaj naruszonego dobra, intensywność naruszenia oraz jego skutki dla powoda). Na takie przesłanki powołuje się między innymi wyrok SN z 13 czerwca 2002 r., VCKN 1456/00, nie publik. Warto przypomnieć w tym miejscu, że prawo do ochrony czci i godności wynika z z art. 30 i 47 Konstytucji RP. Naruszenie czci i godności powoda uzasadnia przyznanie zapłaty zadośćuczynienia w żądanej kwocie. Dowód: kopia tabeli wynagrodzeń na poszczególnych stanowiskach, źródło badanie wynagrodzeń w 2007 r. przeprowadzone przez Sedlak&Sedlak. Zapłata zadośćuczynienia w wysokości 50 tysięcy złotych będzie stanowić dla pokrzywdzonego minimalne zadośćuczynienie za doznane krzywdy. Biorąc pod uwagę sytuację majątkową pozwanego i jego dotychczasowe zachowanie, lekceważenie wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku obawiać się można, że nawet ta kwota nie powstrzyma pozwanego od dalszych trwałych naruszeń dóbr powoda ( J. Błeszyński, glosa - teza 6 OSP 2004/6/75, glosa do wyroku SN z dnia 27 lutego 2003 r., IV CKN 1819/00).
|
|
Ewelina Wolańska Adwokat
Kancelaria Adwokacka, 80- 279 Gdańsk- Wrzeszcz, ul. Kmieca 21, tel. 341- 79- 39
Gdańsk dnia 6 sierpnia 2008r.
|
|
Więcej…
|
|
Walesa had defamed Krzysztof Wyszkowski |
|
Warsaw - Former president and Solidarity leader Lech Walesa must pay 7,500 zloty (3,277 dollars) for calling another former union activist a 'cut-throat monkey' and 'sick moron,' a Gdansk court ruled on Friday.
The court ruled Walesa had defamed Krzysztof Wyszkowski during a TV show in June, 2005, while discussing whether the Institute of National Remembrance should grant Walesa the status of victim of the communist security forces.
Wyszkowski had previously accused Walesa of collaborating with the communist secret police.
Walesa, who was taking part in a debate on education and did not attend Friday's trial, said he would appeal the court's decision, the Polish Press Agency reported. He declined to comment further.
Walesa had previously apologized for the name-calling on his blog, but Wyszkowski said the apology was done in an off-handed, disrespectful way.
A recent book claimed new evidence that Walesa was an informer for Poland's communist-era secret service in the 1970s while working at the Gdansk shipyards, and later as president removed archive documents that implicated him.
The book, published by the Institute of National Remembrance, sparked a long-standing debate on the Nobel Peace Prize-winner's past.
Walesa became an anti-communist hero worldwide after he led a strike at the shipyards against Poland's communist regime in 1980, helping bring down communism at the end of the decade. He was awarded the Nobel Peace Prize in 1983.
Walesa won a 2000 court ruling that said he was not a spy. But opponents, including Polish President Lech Kaczynski, say they know he had worked for communists.
Many see the allegations as tactics used by right-wing politicians for political gain. In a recent survey conducted by the daily Dziennik, 43 per cent said they did not believe the former president worked with the secret police.
|
|
Accusations of a secret betrayal |
|
In Poland, accusations of a secret betrayal
Symbol of Solidaritydenies collaborating with Communists
By Richard Bernstein
Published: FRIDAY, JANUARY 14, 2005
WARSAW: During the heady days a decade and a half ago when democracy first came to Poland, nobody was more visible, or more emblematic of the democracy movement, than Malgorzata Niezabitowska, the movie star-like spokeswoman for Solidarity. Certainly, she would be the last person anybody would expect of having collaborated with the hated Communist regime.
But in the past few weeks, Niezabitowska has been snared by allegations, supported by newly available documents from the Communist-era secret police, that under the code name Nowak, she was a regular informer for the Communist security services. The allegation, which she fervently denies, has both transfixed Poland and made a turmoil of Niezabitowska's normally quiet life.
Among the former Communist countries of Eastern Europe, Poland is a relative latecomer to a process known as "lustration," the examination of secret files to identify collaborators of the fallen Communist governments, which roiled countries like Germany, Czechoslovakia and Hungary in the 1990s.
Several years ago, none other than Lech Walesa, the leader of Solidarity and Poland's first democratically elected president, was charged with having collaborated in the early 1970s. While he was cleared by Parliament, the taint on his reputation has remained.
But there has been a sharp increase here lately in lustration cases - the term derives from the Latin word lustrum, "a purifying sacrifice" - because, after years of delay, Poland has finally opened its secret police archives to anybody who can claim to have been the target of secret surveillance.
week, for example, former Prime Minister Jozef Oleksy was forced to resign as speaker of the Polish Parliament, the second highest position in the country, after a court found that he had lied about his past associations with Polish military intelligence. Oleksy denies that allegation and is appealing the court's ruling.
Oleksy is a former member of the Communist Party, but, in a strange paradox, most of the people whose past records are coming up for scrutiny are former leaders in the Solidarity movement. This has led some people in this country to wonder if lustration is not harming the wrong people - former democracy activists rather than the many current officials of today's Polish government who were members of the very Communist Party that persecuted them.
"Lots of people signed something; lots of people said something to the police, because they were weak, or because they were blackmailed," Helena Luczywo, the deputy editor of the newspaper Gazeta Wyborcza and a former democracy activist, said of lustration. "It's all very complicated," Luczywo said, "but if you're young and didn't have this experience, it's difficult to understand."
While there have been a number of highly publicized disclosures lately, the accusation against Niezabitowska is the one that Poles seem to have singled out for discussion in the developing national debate on lustration. She has admitted to speaking once to the secret police, but says she refused to collaborate with them and, in any case, told them nothing they did not already know. Any documents in the files relating to anything other than that one meeting are fakes made by a secret police that routinely engaged in fabrications, she says.
"Their attitude is that if the secret police wrote something, it must be true," Niezabitowska said during a long conversation at her home outside Warsaw, speaking of her accusers. "But this is a fundamental misunderstanding. In the Communist time the core of the system was a lie and the system's executors were professionals. They knew very well how to make lies look like truth by mixing both in words and in documents."
But officials at the government bureau that keeps the documents and studies them argue that, while Niezabitowska's claim of forgery could theoretically be true - the issue is now before a special court - they contend that forgeries are unlikely in this case, and that Niezabitowska does indeed have a past that she has, until now, refused publicly to acknowledge.
"To me the file of Malgorzata Niezabitowska is a standard file," said Pawel Machcewicz, a historian at the Institute for National Remembrance, which is the custodian of the vast records of Poland's Communist past. "I didn't see anything in it that makes it different from other files."
Niezabitowska's case came up when another former member of Solidarity Weekly, Krzysztof Wyszkowski, examined his own files and learned that he had been informed on by a secret collaborator identified as Nowak. Researchers at the Institute of National Remembrance determined that Nowak was Niezabitowska, and Wyszkowski gave that information to the Polish press.
In the meantime, having learned that her file had turned up, Niezabitowska made a statement of her own to the press, in which she recounted her secret police experience. She had one and only one meeting with the secret police, on Dec. 15, 1981, she said, shortly after martial law was declared, when she was interrogated at the Interior Ministry in Warsaw for six hours. She says that she gave some opinions about some of her fellow members of Solidarity Weekly, the democracy movement's main newspaper on which she was a star reporter, and this included comments about Wyszkowski, whom she did not like.
To disclose information harmful to anybody, and she refused further cooperation. After that first involuntary meeting, she said, she never met with the secret police again.
She argues that what she really was doing in those days belies the accusation of collaboration. She and her husband, Tomasz Tomaszewski, a photographer, clandestinely documented scenes of martial law, taking pictures, for example, of tanks on the streets, and surreptitiously passing them to a Western diplomat who sent them abroad. There they were published, helping to counter the portrait being painted by the official propaganda, which was that Poland, free of the unrest caused by Solidarity's strikes and demonstrations, had once again become a happy, peaceful place.
If Niezabitowska or Tomaszewski had been caught, she said, their crime, according to martial law regulations, would have been espionage, and they would have faced prison terms of at least 10 years, or possibly even the death penalty.
"So can you imagine how I feel about this now - that I was not a fighter for democracy, but was a petty collaborator with the secret police," Niezabitowska said. "I'm heartbroken, not just for me, but for Poland. I fear that the history of the Polish opposition and our struggle for freedom will now be the story as told by the secret police, by people who were our worst enemies and did everything to destroy us. It would be a real victory of totalitarian system from its grave.
Machcewicz said that, having studied Niezabitowska's dossier, he believes the documents in it to be authentic. Her file, he said, consists of 11 reports from her controller in the secret police. In one of them, for example, she appears to provide information about a clandestine meeting of members of the underground Solidarity Weekly that took place in April 1982.
Machcewicz says that the police seemed to have some information about Niezabitowska, the exact nature of which he declined to disclose, but that they used it to pressure her to cooperate. In his reconstruction of her case, she seems to have been interrogated on Dec. 15 and to have agreed to cooperate the day after. After that, the officer in charge of her filed 11 reports summarizing information given to him by "Nowak."
"It's a complicated case," Machcewicz said of Niezabitowska, "of a person who was under strong pressure, who tried not to collaborate, but who nonetheless provided some valuable information."
http://www.nytimes.com/2005/01/14/international/europe/14poland.html?n=Top/Reference/Times%20Topics/People/W/Walesa,%20Lech&pagewanted=all&position=
http://www.iht.com/articles/2005/01/13/news/poland.php
|
|
|