| Pozew o zapłatę zadośćuczynienia |
|
Sąd Okręgowy w Gdańsku
I Wydział Cywilny
Krzysztof Wyszkowski Ul. Andersa 12 m 5 81-831 Sopot
Sopot, dnia 11 lutego 2008 roku. Wartość przedmiotu sporu - 50 tys. zł.
Wniosek powoda w sprawie przeciwko pozwanemu.
Pozew o zapłatę zadośćuczynienia
Niniejszym wnoszę, aby Sąd zechciał: 1. Zasądzić od pozwanego Lecha Wałęsy na rzecz powoda Krzysztofa Wyszkowskiego kwotę 50 tysięcy złotych, wraz z odsetkami ustawowymi liczonymi od daty wniesienia pozwu do dnia zapłaty, tytułem zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych powoda; 2. Zasądzić od pozwanego na rzecz powoda koszty procesu wg norm przepisanych; 3. Rozpoznać sprawę pod nieobecność powoda; 4. Wydać wyrok zaoczny; 5. Zwolnić powoda, wobec oczywistości pozwu, od opłaty sądowej; 6. Zwrócić się do Sądu Okręgowego w Gdańsku o nadesłanie akt sprawy o sygnaturze I C 105/06 i do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku I Wydz. Cywilny o nadesłanie akt sprawy o sygnaturze I ACa 1164/07.
Uzasadnienie
Wyrokiem z dnia 11 czerwca 2007 roku Sąd Okręgowy w Gdańsku I Wydział Cywilny nakazał pozwanemu Lechowi Wałęsie zamieszczenie na antenie TVN24 przeprosin powoda za naruszenie jego dóbr osobistych. W wyniku złożonych apelacji Sąd Apelacyjny w Gdańsku I Wydział Cywilny, sygnatura akt: I ACa 1164/07 dnia 11 grudnia 2007 roku utrzymał zaskarżony wyrok w całości. W postępowaniu przed sądem I instancji powód wystąpił z roszczeniem o zadośćuczynienie, lecz ze względu na niemożność uiszczenia opłaty sądowej w wysokości 10.000 złotych, do wniesienia której został wezwany pismem z dnia 17 maja 2006 roku pod rygorem zwrotu powództwa, zmodyfikował powództwo w tym zakresie, cofając żądanie zadośćuczynienia. Na płaszczyźnie zadośćuczynienia z tytułu naruszenia dóbr osobistych powoda, stwierdzonego prawomocnym orzeczeniem Sądu Apelacyjnego, nie mamy zatem do czynienia z sytuacją określaną jako powaga rzeczy osądzonej. Pomimo złożenia przeze mnie w 2005 r. pozwu o ochronę dóbr osobistych, Lech Wałęsa nadal żyje w przekonaniu, że wolno mu daleko więcej niż innym obywatelom, a właściwie żadne cudze prawa nie mogą stanowić ograniczenia dla jego wypowiedzi. Stałą cechą jego postępowania jest publiczne obrażanie innych osób. W rok po naruszeniu moich dób osobistych, już podczas toczącego się procesu, pozwany dokładnie tak samo, jak w stosunku do mnie i dokładnie w audycji tej samej stacji telewizyjnej TVN24, użył w stosunku do urzędującego prezydenta RP określenia „dureń". Następnie kontynuował: „Jakie tu może być inne określenie na autorów tej zabawy, którzy sądzili, że „ciemny lud to kupi" - już zresztą to słyszeliśmy od jednego „bulteriera" (to nie moje określenie, żałuję) z PiS - jakoś ucichł ostatnio. A ciemny lud tego nie kupił, bo Polacy to nie durnie." Tak samo jak w przypadku naruszania moich dóbr osobistych, tak i tym razem pozwany Lech Wałęsa po audycji nie tylko nie wycofał swoich słów, ale w następnych dniach wzmocnił zniewagi. Na swoim blogu umieścił następujący wpis (pisownia oryginału): „Aby sprawiedliwie i sensownie ocenić wypowiedzi Kaczyńskich musiałbym użyć wiązanki słów w której poprzedni wyraz będący w prokuraturze na D byłaby na 6 miejscu w gradacji wartość poprzez słowa zaczynające się na K .G. Ł .W .M i dopiero na D . Pozdrawiam L .Wałęsa".
Pozwany żyje w poczuciu bezkarności i nie zmienił tego skazujący wyrok w sprawie z mojego powództwa. Pozwany formalnie podjął realizację orzeczenia sądu, ale w taki sposób, żeby wykazać swoje lekceważenie dla wyroku i użyć tej okazji do tego, żeby nadal mnie obrażać. Dnia 4 stycznia 2008 r. pozwany Lech Wałęsa opublikował następujący prowokacyjny tekst, dowodzący, że nie czuje się winny i jego intencją jest dalsze uporczywe obrażanie mnie wszelkimi metodami, nawet za pomocą skazującego go wyroku: http://www.mojageneracja.pl/1980/0_0_19_3 04.01.2008 o 10:16 Lech Wałęsa
Oświadczenie
Szanującwyrok Sądu oświadczam: „ W wypowiedzi wyemitowanej przez TVN 24 z dnia 9 czerwca 2005r. użyłem wobec Krzysztofa Wyszkowskiego słów obraźliwych .Wobec naruszenia przeze mnie dobrego imienia Krzysztofa Wyszkowskiego, przepraszam za ich użycie. Lech Wałęsa" Dodaję, iż te słowa obraźliwe ,zdaniem Sądu to„ debil, małpa z brzytwą, wariat „których użyłem w reakcji na pomówienia, jakie były przedmiotem sprawy w której Sąd Okręgowy w Gdańsku prawomocnym wyrokiem z dnia 11.10.2006r. nakazał Krzysztofowi Wyszkowskiemu odwołanie ich i przeproszenie mnie w terminie do dnia 30.11.2007r., czego do dzisiaj oczekuję.
Gdańsk dnia 4 stycznia 2008r. Pozwany wskazuje, że słowa obraźliwe, których użył wobec mnie w audycji telewizyjnej, są takie tylko „zdaniem sądu" i dokonał wobec tych słów podkreślenia, mającego wskazywać na nieuznawanie przez niego tej oceny. Następnie w oczywistym zamiarze dalszego obrażania pozwany cytuje najgorsze zniewagi, przez co przeprosiny całkowicie tracą swój sens i stają się tylko brutalną kpiną już nie tylko ze mnie, ale i z wyroku sądu oraz ze składu sędziowskiego, który wydał to orzeczenie. Oświadczenie pozwanego było natychmiast cytowane przez największe media, w tym telewizje i prasę ogólnopolską. Dziennikarze wskazywali, że: „By czytelnik blogu byłego prezydenta nie miał wątpliwości, za co Wałęsa przeprasza, tuż obok w pełnym brzmieniu znalazły się cytaty. Były prezydent nie ukrywa, że traktuje swoje oświadczenie jedynie jako wykonanie wyroku sądu. („Dziennik" z 7 stycznia 2008 r.)" W ten sposób pozwany w sposób szczególnie cyniczny po wielekroć i na nowo rozpowszechnił swoje obraźliwe wypowiedzi, czym ponownie naruszył moje dobra osobiste. Jeżeli pierwsze naruszenie spotkało się z reakcją sądu, który nakazał pozwanemu przeprosiny w ogólnopolskiej telewizji, to następne naruszenia musiałyby zostać ukarane nie tylko przeprosinami po wielekroć, ale i zakazem wypowiedzi na mój temat. Parę dni po pierwszym wpisie, pozwany Lech Wałęsa na swojej stronie internetowej pod adresem http://www.mojageneracja.pl/1980/0_0_16_3, dnia 11 stycznia 2008 r. zamieścił następującą wypowiedź (pisownia oryginału): „11.01.2008 o 09:47 . /.../ Nie zapominajcie że to ja właściwie jednoosobowo poprowadziłem Was do największego zwycięstwa w dziejach i przekazałem to w Wasze władanie co z tego zrobiliście to już wspólna sprawa i wspólne szcz...albo ni... W moim przypadku , wszystko co mi jest zarzucane z tematu współpracy z komuna i jej agendami to bezczelne kłamstwa i pomówienia . Udowodniłem w każdy możliwy dostępny sposób na tym świecie ,że to nieprawda ,ale jest paru zazdrosnych zawistnych popaprańców , do których nic nie przemawia , jak np. Wyszkowski ,Walentynowicz czy Gwiazdowie wymyślają kolejne pomówienia i kłamstwa . Mam wyrok Sądu Lustracyjnego , mam Status Pokrzywdzonego ,mam nawet karne wyroki Sądu za pomawianie .Wszystko to ale i dokumenty ich bohaterstwa i współpracy z SB można znaleźć na moim blogu /.../". Jest to wpis charakterystyczny, dlatego, że dokładnie odnoszący się do przedmiotu procesu w którym tak niedawno Lech Wałęsa został pozwany i skazany, czyli obrażania osób, które na podstawie badań dokumentów IPN domagają się przeprowadzenia badań w kwestii agenturalności pozwanego w latach 1970 - 1976. Pozwany mnie zaszczyca wymieniając moje nazwisko w jednym szeregu z bohaterami narodowymi, uhonorowanymi w ubiegłym roku przez prezydenta RP orderami Orła Białego, ale jednocześnie nazywając wszystkich „zawistnymi popaprańcami" i twierdząc, że na swoim blogu umieścił dowody naszej rzekomej „współpracy z SB" dowodzi, że ma za nic wyrok sądu i nie zamierza go wypełnić zgodnie z jego sensem. W ostatnich dniach pozwany bezprawnie upublicznił moje dane personalne - adres zamieszkania, NIP, PESEL i inne - które zostały zamieszczone w piśmie komornika sądowego, dotyczącym innej sprawy, z osobistym dopiskiem Lecha Wałęsy: „Może to nauczy przyzwoitości". Załączoną kopię dokumentu wydrukowałem z adresu internetowego należącego do pozwanego Lecha Wałęsy: http://www.mojageneracja.pl/1980/0_0_7_3, pod którym wyłącznie on sam dokonuje codziennych wpisów w postaci swoich wypowiedzi, polemik, artykułów zamieszczanych w różnych miejscach oraz dokumentów na temat swojej przeszłej i aktualnej działalności. Kopiowania dokonano dnia 11 lutego, co wskazuje, że wpis: „6 dni temu", oznacza, że dokument został opublikowany dnia 5 lutego 2008 roku, co dowodzi, że przestępstwo zostało dokonane czynem ciągłym i w wielkiej skali, bo przy użyciu najszerzej dostępnej metody komunikacji czyli Internetu. W sprawie tej skierowałem do prokuratury pismo, którego kopię załączam. Rozpowszechnianie moich chronionych prawem danych osobistych jest przejawem czynnej wrogości, jaką pozwany wykazuje stale i publicznie. Nakazujący przeprosiny wyrok sądu niczego w postępowaniu pozwanego nie zmienił. Publicznie rozpowszechniana wrogość pozwanego naraża mnie na różnorakie szkody, w tym np. na nadsyłane pocztą wulgarne zniewagi. Agresywne napaści powoda na mnie dodają animuszu jego zwolennikom, w tym różnym frustratom, którzy obrzucają mnie oskarżeniami i wyzwiskami. Te anonimowe groźby wytwarzają u mnie i mojej rodziny atmosferę zagrożenia, dotyczącego szczególnie moich wnuków. Przykłady takich przesyłek, w tym list wysłany dnia 8 lutego 2008 roku, który poczta dostarczyła dnia 11 lutego 2008 roku, a więc już po upublicznieniu moich danych osobistych przez pozwanego, podaję jako załączniki. Pozwany jest człowiekiem niezmiernie bogatym. W „Portal Biznes" z dnia 18 marca 2007 roku ukazał się wywiad z Lechem Wałęsą i omówienie sposobu zarobkowania współpracowników firm w rodzaju „Celebrity Speakers" p.t. „Lech Wałęsa: Jestem milionerem": „ Jestem milionerem - odparł Lech Wałęsa, kiedy zapytano go, skąd wziął pieniądze na kaucję dla aresztowanego Mieczysława Wachowskiego. Wałęsa dyktuje stawki Informacje te potwierdza aktualny, bo pochodzący z dnia 20 listopada 2007 artykuł „Życia Warszawy": „Wałęsa honorowym gościem na urodzinach Carrefoura? Honorowym gościem obchodów 10. urodzin Carrefoura będzie były prezydent Lech Wałęsa. Za wystąpienie otrzyma sowite wynagrodzenie - zapowiada "Życie Warszawy". Sam Wałesa nieco inaczej przedstawia sprawę. Oczywiście, że mi zapłacili. Za taki występ dostaję od dziesięciu do stu tysięcy euro. Ja zarabiam po parę milionów w ten sposób. Myśli pani, że za trzy tysiące złotych ja bym był w stanie żyć? - pyta retorycznie. Były prezydent nie widzi nic złego w tym, że jako legendarny związkowiec i człowiek Solidarności uświetni urodziny supermarketu. Jestem po to, by pomagać i mówić, co mam do powiedzenia. Ja się z nimi nie solidaryzuję, na pewno nie będę ich zachwalać i promować - mówi. Nie biorę udziału w reklamach alkoholu czy środków antykoncepcyjnych. Ale jeśli ktoś chce, bym powiedział coś na temat Polski i świata, to się godzę - podkreśla. Pozwany jest więc wielokrotnie, z pewnością ponad stukrotnie bogatszy od powoda, który, jako pozwany w innym, wytoczonym mu przez Lecha Wałęsę, procesie o ochronę dóbr osobistych skazany został przez ten sam Sąd Okręgowy i Sąd Apelacyjny w Gdańsku na zapłatę zadośćuczynienia w wysokości 10 tys. zł. Gdyby zgodnie z zasadą odpowiedniości wymierzyć pozwanemu w procesie wytoczonym przeze mnie analogiczne zadośćuczynienie, to suma nie mogłaby być niższa niż 500 tys. zł. Byłoby to zadośćuczynienie właściwe wobec człowieka bardzo agresywnego i dotychczas całkowicie bezkarnego. Można by wówczas mieć nadzieję że pozwany zaprzestanie wreszcie naigrywania się z ludzi i ich praw. Biorąc pod uwagę, że pozwany, jako człowiek o światowej sławie i odpowiednich do tej sławy wpływach we wszystkich sferach życia publicznego, zobligowany jest szczególnie do dawania dobrego przykładu, a jednocześnie, że wobec osoby tego formatu społeczeństwo ma prawo oczekiwać dawania szczególnie pozytywnego przykładu odpowiedzialności za słowo, odpowiedzialność pozwanego należałoby określić jako wielokrotnie wyższą niż zwykłych ludzi, którzy nie posiadają ani promila tego wpływu na życie publiczne co pozwany. Skoro korzyści, jakie odnosi pozwany ze swojej sławy są nadzwyczajnie duże, więc i zadośćuczynienie za zawinione przez niego zachowanie powinno tę nadzwyczajną sytuację wyraźnie uwzględniać. Od czasu publicznego ataku ze strony pozwanego, a szczególnie od czasu, gdy pozwany publicznie podtrzymywał swe obraźliwe wypowiedzi spopularyzowane za pomocą komentarzy do toczącego się procesu, a czynił to pozwany uporczywie nawet na sali sądowej, gdy składając zeznania powtarzał, że obraźliwych wypowiedzi udzielał na zimno, bez emocji i że były to najlżejsze zniewagi, jakich rzekomo mógł użyć, mam trudności z uzyskaniem takiego jak poprzednio dostępu do mediów, w tym prawie całkowicie do mediów prywatnych, takich jak TVN czy Polsat, które przed zaistnieniem ataku ze strony pozwanego często zwracały się do mnie z prośbą o komentarz. Taka współpraca dawała mi nie tylko pozycję w świecie komentatorów politycznych, ale i przynosiła ważne dla mnie korzyści finansowe, których obecnie jestem pozbawiony. Z powodu lekceważenia prawa ze strony pozwanego okazało się, że głównym skutkiem trwającego przez aż dwa lata procesu, formalnie zakończonego korzystnym dla mnie wyrokiem sądu, stało się pogłębienie mojej krzywdy, wzmocnionej dodatkowo przez dalsze uporczywe powtarzanie przez pozwanego naruszeń moich praw osobistych. W sytuacji, w której zadośćuczynienie polegające jedynie na słownych przeprosinach, w oczywisty sposób było i jest przez pozwanego lekceważone i unieważniane następnymi obraźliwymi wypowiedziami, jedynym właściwym sposobem nakłonienia pozwanego do uznania swojej winy, zrozumienia wyroku i zaniechania bezprawnych zachowań jest wymierzenie mu zadośćuczynienia finansowego. |
