|
Wiek męski, wiek klęski – zasada ta lepiej opisuje dzieje wielu działaczy Ruchu Młodej Polski niż jakiejkolwiek innej współczesnej formacji politycznej.
Głosiciele w okresie PRL narodowo-katolickiego fundamentalizmu, w III RP, przekraczając 50. rok życia, upodobnili się do swych niegdysiejszych przeciwników z nomenklatury.
Okazało się, że to nie środowisko ideowo nastawionej młodzieży, odmieniającej na wszystkie przypadki pojęcia tradycji, narodu i niepodległości, zmusiło do kapitulacji formację cyników, oportunistów i zwykłych oszustów, a przeciwnie – ucieleśnione w SLD łajdactwo i zaprzaństwo potrafiło przerobić na swój obraz i podobieństwo dawnych antykomunistów z RMP.
Aleksander Kwaśniewski studiował na Uniwersytecie Gdańskim równolegle z Aleksandrem Hallem i Arkadiuszem Rybickim. Gdy wierni patriotyzmowi studenci gdańscy założyli w r. 1977 Studencki Komitet Solidarności, młody wilczek aspirował do Płatnych Zdrajców Pachołków Rosji. Gdy młodzi komuniści dorabiali się na przywilejach nomenklatury PRL, wydawało się, że nic i nigdy nie może zasypać przepaści pomiędzy nimi a żarliwą ideową biedotą z RMP, która sporządzała listy uprzywilejowanych, by nie zapomnieć, wobec kogo należy zastosować represje w chwili wyzwolenia. Przy nazwiskach członków „egzekutyw” umieszczali również listę ich dzieci. Gdy zapytałem, czy to zasadne, że represji mają podlegać również dzieci, Arek Rybicki tłumaczył, że rzecz jest uzasadniona, ponieważ te dzieci korzystają z zaprzaństwa swoich rodziców na przykład w postaci ułatwień w przyjęciu na wyższe studia.
Aleksander Kwaśniewski pozostał wierny sobie i źródłom potęgi swej formacji. Został zarejestrowany jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa, wszedł do elity PZPR, a po „wyzwoleniu” nadal bywał na Krymie, znał Ałganowa i próbował tak regulować stosunki polsko-rosyjskie, by nic się nie zmieniło. Arkadiusz Rybicki był krytykiem okrągłego stołu, przeciwnikiem uwłaszczenia nomenklatury, ochrony funkcjonariuszy SB i WSW oraz ich tajnych współpracowników. A jednak gdy Instytut Pamięci Narodowej ujawnił dossier Kwaśniewskiego, które dowodnie ukazuje, że należał on od zawsze do tak znienawidzonej przez Rybickiego nomenklatury, dawny płomienny antykomunista natychmiast wyskoczył z oskarżeniem IPN o upolitycznienie i działanie na zamówienie PiS.
Ta żarliwość, z jaką dawny antykomunista wzywa do walki z wymyślonymi przez siebie „pisowskimi historykami”, przypomina żar pezetpeerowskich propagandystów, z jakim ścigali ludzi niezależnie myślących jako „pogrobowców AK i NSZ”. Słowo „PiS" używane jest przez dawnych narodowców jako epitet piętnujący nieznośny dla ludzi III RP zestaw postaw: szacunek dla tradycji, wierność Kościołowi, uczestnictwo w audycjach Radia Maryja, antykomunizm, demokratyzm i obronę wolności słowa. Takie postawy, za pomocą epitetu „PiS”, mają równocześnie oznaczać polityczne świństwo, osobistą podłość oraz zbrodniczą niezgodę z Balcerowiczem i „Gazetą Wyborczą”.
„Pisowiec” to epitet bardzo szeroki, bo możliwy do zastosowania nawet w stosunku osób, które nigdy nie były członkami Prawa i Sprawiedliwości, a nawet są wobec niego bardzo krytyczne. Jest to jednocześnie epitet skrajnie mocny, jako że wobec osoby nim obciążonej już nie tylko Rybicki osobiście, ale i całe państwo polskie wraz ze swym aparatem powinno wystąpić z całą mocą w celu natychmiastowego unicestwienia właściwych tego rodzaju ludziom antypaństwowych knowań i spisków. III RP to, według pojęć nowej nomenklatury kształtowanej przez takich kadrowców jak Rybicki, po prostu nieodrodne dziecko PRL, które przygarnęło pod swe skrzydła wszystkich chętnych starców z RMP wraz ze „Zbychem”, „Rychem” i „Zdzichem”. Rybickiemu nie śmierdzi Chlebowski, tak jak Tuskowi nie śmierdzi Drzewiecki, a Schetynie Czempiński. Parafrazując Jarosława Kaczyńskiego, można powiedzieć, że Kwaśniewski stoi tam, gdzie stał, a Rybicki stoi tam, gdzie stał Kwaśniewski.
Arkadiusz Rybicki dobrowolnie podjął się roli nie tylko szkodzącej prawdzie historycznej, wolności słowa i demokracji, ale również poniżającej go osobiście. Ale to nie jest cała prawda o RMP. Przeciwnie, tym bardziej należy docenić stanowisko protestu przeciw degeneracji tego środowiska, które sformułowała grupa jego niegdysiejszych współtwórców. Protest ten został upubliczniony w internecie pod adresem: http://www.abcnet.com.pl/w-obronie-prawa-do-prawdy-w-xxx-rocznice-powstania-rmp. Dzięki temu wystąpieniu widać, że upadek, skoro nie dotyczy wszystkich, nie jest ani wymuszony, ani konieczny. Rybickiemu i towarzyszącym mu w niesławie kolegom życzę, by zdołali się podnieść i wrócić do swoich młodzieńczych korzeni.
|